| | | |
 Autor jest radnym dzielnicy Targówek, przewodniczącym SDPL w Warszawie.
|
Nareszcie, zgodnie z oczekiwaniami naszych miesz-kańców, oficjalnie uznano istnienie w naszej dzielnicy parkingów społecznych (w odróżnieniu od komercyj-nych) i o połowę obniżono ich stawkę czynszową. Zamiast 2,12 zł/m2 użytkownicy parkingów społecz-nych zapłacą 1,07 zł. Wszystkie parkingi, które pod-pisały umowę na wcześniejszych - niekorzystnych warunkach, mają prawo zwrócić się do dzielnicowego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami o zmia-nę zgodną z zarządzeniem.
Walka o parkingi społeczne trwała od czterech lat. W zarządzeniu prezydenta Warszawy z 2006 ro-ku zapomniano o istnieniu na Targówku parkingów organizowanych przez mieszkańców i do dziś mieliś-my stawkę wielokrotnie wyższą niż na sąsiedniej Białołęce. Wtedy też użytkownicy parkingów społecz-nych wspólnie wystąpili do władz o naprawienie tego niesprawiedliwego rozwiąza-nia. Z wielkim oddaniem przez wiele lat o sprawę walczył Józef Karwowski, miesz-kaniec Bródna. Jeśli chodzi o zaangażowanie i wielką cierpliwość, jest on przykła-dem postawy obywatelskiej i udowodnił, że "chcieć - znaczy móc".
Z inicjatywy mieszkańców w 2006 roku sprawą zajęły się radne: Sylwia Gó-ralska i Ewa Majstat. Ich zaangażowanie, mimo ogromnych podziałów politycznych w radzie dzielnicy, doprowadziło do uchwalenia stanowiska zgodnego z oczekiwa-niem mieszkańców. Wnosząc na sesję rady w grudniu 2008 r. nowy projekt stano-wiska o obniżenie stawek, sprawdziłem wówczas treść zarządzenia obowiązującego dla innych dzielnic i okazało się, że Targówek był jednym z niechlubnych wyjątków, gdzie władze najzwyczajniej zapomniały o parkingach społecznych i nie wiedziały, jak z tego wybrnąć. Kolejne ekipy tworzyły jedynie "filozofię" do swoich niedo-patrzeń. Mimo że bardzo długo walczyliśmy z miejską biurokracją, walka zakończy-ła się sukcesem. Pamiętać jednak musimy, że nic nie jest dane raz na zawsze. Za kilka lat z pewnością władze miasta będą zmieniać zarządzenia, a wtedy potrzebni będą czujni obywatele i radni, którzy nie dopuszczą do niedopatrzeń.
Sebastian Kozłowski
|